Ankieta

Jak często chodzisz do Kościoła?
 

Statystyki odwiedzin

123514
DzisiajDzisiaj54
WczorajWczoraj109
Ten tydzieńTen tydzień345
Ten miesiącTen miesiąc2733
Od 7 sierpnia 2011Od 7 sierpnia 2011123514
Boże Narodzenie

otwarta Biblia

I stało się w owe dni, że wyszedł dekret cesarza Augusta, aby spisano cały świat. Pierwszy ten spis odbył się, gdy Kwiryniusz był namiestnikiem Syrii. Szli więc wszyscy do spisu, każdy do swego miasta. Poszedł też i Józef z Galilei, z miasta Nazaretu, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, dlatego że był z domu i z rodu Dawida, aby był spisany wraz z Marią, poślubioną sobie małżonką, która była brzemienna. I gdy tam byli, nadszedł czas, aby porodziła. I porodziła syna swego pierworodnego, i owinęła go w pieluszki, i położyła go w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. A byli w tej krainie pasterze w polu czuwający i trzymający nocne straże nad stadem swoim. I anioł Pański stanął przy nich, a chwała Pańska zewsząd ich oświeciła; i ogarnęła ich bojaźń wielka. I rzekł do nich anioł: Nie bójcie się, bo oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu, gdyż dziś narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym. A to będzie dla was znakiem: Znajdziecie niemowlątko owinięte w pieluszki i położone w żłobie. I zaraz z aniołem zjawiło się mnóstwo wojsk niebieskich, chwalących Boga i mówiących: Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie. A gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze rzekli jedni do drugich: Pójdźmy zaraz aż do Betlejemu i oglądajmy to, co się stało i co nam objawił Pan.  I śpiesząc się, przyszli, i znaleźli Marię i Józefa oraz niemowlątko leżące w żłobie.  A ujrzawszy, rozgłosili to, co im powiedziano o tym dziecięciu.

 
Zmartwychwstanie Jezusa

pusty krzyz"im też po swojej męce objawił się jako żyjący i dał liczne tego dowody, ukazując się im przez czterdzieści dni i mówiąc o Królestwie Bożym." Dzieje Apostolskie 1:3

Ewangelista Łukasz mówi, że Chrystus "po swojej męce objawił się jako żyjący i dał liczne tego dowody". Słowa te są o wiele ważniejsze od zwykłych notatek historycznych, gdyż widać tutaj jawne wyzwanie wszystkim krytykom i sceptykom, nie wierzącym w cielesne zmartychwstanie Chrystusa. Lekarz Łukasz zaświadcza, że Jezus żyje, że żywym widziało go wielu ludzi i że jego zmartychwstanie ma "liczne tego dowody".

I dzisiaj, 2 tys. lat od tego wydarzenia nie ma w Piśmie Świętym innej doktryny, z którą wrogowie Jezusa prowadzili by taką zaciętą i bezlitosną walkę, jak doktryna o cielesnym zmartychwstaniu Chrystusa. I trudno się temu dziwić, gdyż jest to kamień węgielny całej  nauki i działalności Jezusa.

Ze zmartychwstaniem Jezusa wstaje albo upada całe chrześcijaństwo. Jeśli by zmartychwstanie można było odrzucić to razem z nim i całe chrześcijaństwo wraz z jego nauką, która byłaby wtedy godna mniejszej wiary niż mity starożytnych Greków i Rzymian. Diabeł doskonale to rozumie i dlatego od samego początku Kościoła jego zapalczywe ataki są skierowane na dwie fundamentalne prawdy chrześcijaństwa - przeciw nauce o poczęciu Jezusa z Ducha Świętego i przeciw nauce o cielesnym Jego zmartychwstaniu. Gdyż na tych dwóch prawdach opiera się cały fundament chrześcijaństwa.

 
Kto będzie trzymać linę?

kwiaty alpy
Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę" – List do Hebrajczyków 13:5
Znana jest następująca historia. Grupa uczonych przyrodników zajmowała się badaniem trudno dostępnych miejsc w Alpach. Szukali nowych, jeszcze nie odkrytych gatunków kwiatów. Jednego razu zobaczyli bezcenny dla nauki kwiatek. Ale znajdował się on w głębokiej szczelinie, otoczonej z każdej strony skałami. Aby zdobyć ten kwiatek, należało zejść do tej szczeliny.

Pracy uczonych przyglądał się z ciekawością miejscowy chłopiec. Jeden z uczonych zaproponował chłopcu: „Damy ci 5 funtów, jeśli zejdziesz w tą szczelinę i zerwiesz dla nas ten kwiatek. Spuścimy tam ciebie na linie i potem wyciągniemy". Chłopiec spojrzał w szczelinę i powiedział: „Poczekajcie, zaraz wrócę". I gdzieś pobiegł.

Wrócił w towarzystwie siwiejącego mężczyzny. Chłopiec powiedział do uczonych: „Jestem gotowy zejść w tą szczelinę i zerwać wam ten kwiatek, ale tylko wtedy, gdy ten oto człowiek będzie trzymać linę. To mój ojciec!" Tylko pod takim warunkiem chłopiec był gotowy zejść w szczelinę.

A ty, drogi czytelniku? Czy nauczyłeś się tak ufać Bogu, jak ten chłopiec ufał swemu ojcu? Przecież on tak naprawdę powiedział: „Jeśli lina będzie w obcych rękach, to nie będę ryzykować!" A w czyich rękach jest twoje życie? Kto trzyma linę, na której jesteś? Komu powierzyłeś swoje życie? Czy masz taką wiarę jak ten chłopiec?

 
Brak czasu

czasSzatan zwołał ogólnoświatowy zjazd demonów. W swoim słowie wstępnym powiedział: "My nie możemy zabronić chrześcijanom chodzenia do kościoła. My nie możemy zabronić im czytania Biblii. Nie możemy też zabronić im mieć społeczność z Bogiem poprzez modlitwę. Jak tylko oni nawiązują łączność z Chrystusem, to my od razu tracimy władzę nad nimi. To niech oni chodzą do tych swoich kościołów, ale my ukradniemy ich czas, tak że będąc ciągle zajętymi nie będą się modlić, nawracać ze swoich grzechów i rozwijać społeczności z Chrystusem".

"Oto co powinniście zrobić, - powiedział diabeł - Powinniście przeszkadzać im nawiązać kontakt z Bogiem i podtrzymywać go w ciągu dnia". "Ale jak to zrobić?" - zapytały demony.

„Zajmijcie ich nieważnymi sprawami i wymyślcie dużo sposobów, aby ich umysły były zajęte marnościami. A najważniejsze - sprawcie, aby dążyli do dóbr materialnych i bogactwa, do mamony. Niech będą przepełnieni pragnieniem zarabiać jak najwięcej i kupować sobie samochody, mieszkania, domy. Niech zarabiają jak można więcej pieniędzy, aby chodzili do restauracji i kawiarni, kupowali drogą i modną odzież, wykonywali drogie remonty w swoich domach i wyposażali je w drogie meble. Zachęcajcie ich wydawać, wydawać i brać, brać pożyczki, brać kredyty na wiele lat i stawać się niewolnikami banków.

Więcej…
 
A co jeśli

 

pasterzA co jeśli...? Co będzie ze mną...? Ciężar strachu

„...On... prowadzi mnie nad wody spokojne" Ps. 23:2

Wasz dziesięcioletni syn jest zdenerowany. Tak zdenerowany, że nie może jeść. Tak zdenerowany, że nie może spać. „O co chodzi?" – pytacie. On kręci głową i łkającym głosem mówi: „Ja nie mam żadnych planów na swoją emeryturę!"

Wasza czteroletnia córeczka płacze w łóżeczku. „Co się stało, dziecinko?" Ona z płaczem: „Ja nie poradzę sobie z egzaminem z chemii na studiach".

Oblicze waszego ośmioletniego syna pełne przerażenia: „Ja na pewno będę okropnym ojcem. Ja będę złym przykładem dla swoich dzieci!"

Jak byście zareagowali na podobne wypowiedzi? Oprócz wizyty u dziecięcego psychologa zaczęlibyście pocieszać swoje dziecko: „Jesteś zbyt mały, aby martwić się o takie rzeczy. Jak przyjdzie odpowiedni czas to już będziesz wiedzieć jak postępować".

Na szczęście dla większości dzieci takie myśli do głowy nie przychodzą. Ale niestety, do nas, dorosłych, takie myśli przychodzą częściej niż powinny. Mocno upchany worek obaw, z którego ciągle wypadają pytania pytania typu: „A co, jeśli...", „Co będzie ze mną ...". „A jeśli podczas ślubu zacznie padać deszcz?" „A co będzie jeśli wyjdę za mąż za mężczyznę, który chrapie podczas snu?" „Jak poradzimy sobie z opłatami za naukę naszego dziecka?" „A co jeśli się okaże, że po mojej długiej diecie uczeni odkryją, że sałata zawiera więcej kalorii niż czekolada?"

Więcej…
 
Morbus Sabbaticus

 

owoceNie opuszczając wspólnych zebrań naszych, jak to jest u niektórych w zwyczaju, (Hebr. 10:25)

   Słowa te świadczą o tym, że i w czasach apostolskich byli ludzie lekceważący wspólnym budowaniem się Słowem Bożym i łamaniem chleba. A dla duchowego wzrostu wspólne spotkania wierzących są konieczne. Dlatego też Słowo Boże wzywa dzieci Bożych "nie opuszczać wspólnych zebrań". Samodzielne czytanie Słowa Bożego i modlitwa w domu jest niewystarczająca, nie zastąpią one wspólnego oddawania chwały Bogu podczas nabożeństwa. W duchowej samotności wierzący nie znajdzie pełnego zadowolenia. Nieznany autor łagodnie, ale błyskotliwie opisał to zagadnienie:

Choroba: łacińska nazwa to "morbus sabbaticus", co w wolnym tłumaczeniu na język polski oznacza "niedzielna gorączka". Choroba ta jest bardzo popularna wśród członków lokalnych zborów. Ma ona różne objawy, ale nie wpływają one w żaden sposób na apetyt chorego. Choroba trwa nie dłużej nie 24 godziny. Wizyta u lekarza nie jest konieczna. Choroba kończy się ogromną szkodą dla duszy chorego. Jest chorobą zakaźną, co roku zaraża miliony ludzi.

Objawy: Ostry atak choroby zaczyna się niespodziewanie w każdy niedzielny poranek. W nocy z soboty na niedzielę nie ma jeszcze żadnych objawów. Niedzielny pacjent wspaniale śpi, budzi się zdrowy i zjada obfite śniadanie. Ale wraz ze zbliżaniem się godziny nabożeństwa zaczyna się ostry atak choroby, trwający do zakończenia nabożeństwa. Wtedy następuje poprawa i chory z apetytem zjada obiad. Po obiedzie chory czuje się znacznie lepiej. Jest w stanie udać się na długi spacer i przeczytać grube niedzielne wydanie gazety. Potem zje treściwą kolację, ale jak zbliża się wieczorne nabożeństwo następuje kolejny niespodziewany atak choroby i pacjent zostaje w domu, tak jak to było i rankiem. Objawy choroby nie powtarzają się aż do następnej niedzieli.

Leczenie:

Przeto upamiętajcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze, (Dz.Ap. 3:19)

Nie błądźcie, Bóg się nie da z siebie naśmiewać; albowiem co człowiek sieje, to i żąć będzie. (Gal. 6:7)

Bacząc, żeby nikt nie pozostał z dala od łaski Bożej, żeby jakiś gorzki korzeń, rosnący w górę, nie wyrządził szkody i żeby przezeń nie pokalało się wielu, (Hebr. 12:15)

 


Kościół Chrześcijan Baptystów w Giżycku, Powered by Joomla!; Joomla templates by SG web hosting